NASZE OPOWIEŚCI

Kolejny dzień

"Jeśli staniesz się świetny w blokowaniu strachu, nieumyślnie blokujesz zdolność odczuwania czegokolwiek"


-Kristen Ulmer


Kolejny dzień zmagań upływa na obserwacjach i poszukiwaniach najlepszego rozwiązania na łabędzie. Ten czas w terenie z lornetką dostarcza cennych wiadomości, a zarazem nie ułatwia. Nadmiar informacji często zasłania to co w rzeczywistości jest proste i prawdziwe. Czujemy zmęczenie po nieprzespanej nocy i całym dniu w pod gołym niebem. Dopadają nas proste marzenia, kubek gorącej herbaty, coś ciepłego do jedzenia i śpiwór. Podświadomie czujemy zwątpienie, pojawiają się pytania w głowie. Wkrótce nadejdzie zmierzch.

Jakiś czas później ciszę rozdzierają krzyki powracających łabędzi. Podziwiamy ten spektakl na wyniosłej, kilkudziesięciometrowej skarpie, towarzyszą nam ostatnie promienie słońca. Jesteśmy zafascynowani tym niemal nierealnym obrazem. Decydujemy, że przed brzaskiem ruszymy na jeszcze jedną próbę.

Temperatura spada z każdą minutą. Ciepły śpiwór, karimata i cienka warstwa goretexu chroniąca przed deszczem. Wszystko ułożone bezpośrednio na wyrównanej i zmarzniętej ziemi. To nasz sprawdzony system w każdych warunkach. Prostota i jako taki komfort. Spływająca na nas noc przynosi niemal dziesięć stopni na minusie. Zaśnięcie w tej temperaturze nie jest proste. Każdy oddech sprawia trud, zamrożone powietrze przeszywa nieprzyjemnym bólem nozdrza i płuca.

Godzina czwarta. Budzik wdziera się do naszej świadomości. Sztywne z zimna i obolałe ciała buntują się przed wybudzeniem. Wszystko wokół pokrywa skrzący się szron. Wyjście w tych warunkach z ciepłego śpiwora jest najtrudniejsze, to walka z samym sobą. Pierwszy moment jest jak uderzenie, później robi się lepiej.

Tak zaczynamy nowy dzień. Buty do skafandrów mimo, że były w aucie kompletnie zamarzły, musimy je rozmrozić, inaczej nie da się założyć. Odpalamy maszynkę. Ubieramy na siebie kilka warstw ubrań, do tego ocieplacze i na koniec skafandry. Ciepła kawa i ruszamy w stronę rzeki. W pełnych ciemnościach zanurzamy się w wodę. Brzegi nadal skuwają płyty lodu, między nimi widać oleistą i wolną od zmarzliny wodę, tamtędy będziemy się przebijać. Na szczęście na rzece nie ma kry, a wysoki poziom wody spowalnia nurt.

W tym pozornym szaleństwie tkwi nasz rozwój. Trudne i wymagające sytuacje oraz wyzwania jakie sobie narzucamy, dają nam pewność we własne możliwości. Właśnie takie momenty budują pewność i ufność w siebie i swojego towarzysza. Dla nas prawdziwą sztuką jest czerpanie satysfakcji z takich chwil, z niepewności, lęku i dyskomfortu. Ta sztuka uzależnia i pozwala osiągać wyższy stan zadowolenia.

Łabędź krzykliwy

Whooper swan

Cygnus cygnus

fot. Marcin Baranowski

18 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Szarość

Czyste piękno