NASZE OPOWIEŚCI

Nowy świat - Powrót

Wszystko kiedyś się kończy, podobno. Nawet jeżeli jest inaczej, to w naszym przypadku tak się właśnie stało. Wróciliśmy. Niesamowite, mistyczne wręcz doświadczenie przeniesienia myśli całkowicie w inny wymiar, doświadczenie głębokie i jako takie pozostanie w naszej pamięci już do ostatnich naszych dni. Trochę posługując się odwrotną kolejnością, opis naszej działalności i tej niesamowitej przygody zaczniemy od podsumowania.

Przez ostatnie sześć dni czas dla nas się zatrzymał, dni tygodnia przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, to co dzieje się w zewnętrznym świecie też. Życie sprowadziło się do piękna w swojej prostocie. Te błahe na pozór i pomijane aspekty w trakcie normalnego trybu funkcjonowania współczesnych nie odgrywają najmniejszej roli, ale tam? Tam stanowiły istotę codzienności. Radość tego co widzimy, co przynosi nam dzień, ale również z tego, że możemy być i dostrzegać. Radość smaku kawy, łagodnych fal tańczących na rzece, taniec świeżych brzozowych liści poruszanych wiatrem, słowikowe trele do późna w nocy, ciepło śpiwora i kojący cień drzewa podczas popołudniowej drzemki.

Teraz gdy wracamy w betonowe ostępy miasta, nie czujemy żalu, tęsknota pojawi się na pewno, ale nie żal. Zostaliśmy hojnie obdarzeni w doświadczenia i obserwacje. Świat przyrody przywitał i przyjął nas jak swoich. Ukazał nam niesamowite piękno intymnej przecież wiosny. Czujemy radość, energię i wdzięczność. Cieszymy się z tego co jest przed nami, a te sześć dni umieścimy w naszej pamięci w szczególnym miejscu i na pewno z przyjemnością będziemy wracać do nich we wspomnieniach. Dla mnie osobiście, zrealizowanie tych zdjęć było jednym z najdłuższych fotograficznych przedsięwzięć, z którymi mierzyłem się przez lata. Tym samym spełniło się jedno z moich marzeń.

Podczas naszego wyjazdu dostaliśmy od Was mnóstwo wiadomości, widzieliśmy też Wasze wsparcie i ciepło przyjęte relacje, które staraliśmy się codziennie zamieszczać. Dziękujemy Wam. Wybaczcie też, że nie odpowiedzieliśmy na komentarze pod ostatnimi zdjęciami. Oszczędność prądu wymusiła na nas minimalne posługiwanie się telefonem do pracy w sieci.


Na koniec małe podsumowanie naszej działalności:

Czas spędzony w kolonii to sześć dni i pięć nocy. Bez bieżącej wody, bez prądu. Zużyliśmy ponad czterdzieści kilogramów wody i jedzenia. Podczas całego pobytu korzystaliśmy jedynie z tego co udało nam się zabrać na kajak. Przez ten czas na samych drzewach spędziliśmy grubo ponad trzydzieści godzin, wspinając się przy tym łącznie na ponad trzysta metrów w pionie. Przywieziony materiał to ponad dwieście pięćdziesiąt gigabajtów zdjęć.

Czapla siwa Gray heron Ardea cinerea fot. Łukasz Boch


6 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Łowy