NASZE OPOWIEŚCI

Szczęście

Podczas każdego realizowanego projektu, każdego tematu i każdego spotkania, jest pewien czynnik, który bardziej lub mniej decyduje o rezultacie. To szczęście. Nieokreślona i tajemnicza siła, której ludzie przypisują ogromną moc sprawczą, a czasem nawet uważają, że jej nadmiar lub brak pokierował ich życiem.

Nawet najlepiej przygotowane tematy, najbardziej rzetelnie poprowadzone przygotowania mogą się rozbić o pustkę. Nie raz tego doświadczyliśmy. Przekonani o tym, że zrobiliśmy wszystko, wracaliśmy bez najmniejszych rezultatów, bo jak się rzekło, szczęścia zabrakło. Ile jednak można zrzucać odpowiedzialności na barki szczęścia? Ano można, bo gdy się człowiek zastanowi, to ostateczny rezultat zdjęciowy to splot dziesiątek mniejszych i większych uwarunkowań. Pora roku, pogoda, układ słońca, wiatru, pora dnia, miejsce gdzie się znajdujemy i trasa jaką przybyliśmy, nawet kierunek w jakim patrzymy i wiele innych. Tych zależności na finalny efekt możemy nawet poszukać daleko przed samymi zdjęciami. "Na szczęście" nie zapomniałem tego, czy tamtego.

Jak widać szczęście w naszym życiu rozgrywa nieustanną grę. Gdy nam się uda, mawiamy, że mieliśmy szczęście, gdy nie, to był pech. Czy to nie jest wygodne? Odpowiedzialność zrzucona na coś, czego się nawet nie da namacalnie określić i opisać? Nie twierdzę, że ten mistyczny czynnik -"uśmiech losu" nie jest ważny, a czasem nawet kluczowy, przecież nawet robiąc herbatę w kuchni, nie mamy stu procent szans na to, że uda się za pierwszym razem.

Uważam jednak, że naszym zadaniem jest przygotować się tak, żeby to szczęście miało możliwie jak najmniej do powiedzenia. Dla nas fotografów będą to przygotowania, notatki, rozeznania, godziny spędzone w lesie, wyciąganie wniosków czy nauka. Każdy sukces, to nie jest "udało się", tylko "ja to zrobiłem". Każde spotkanie to nie jest tylko szczęście, tylko wypadkowa godzin spędzonych w terenie, na czytaniu, analizowaniu i poszukiwaniu.

Zanim następnym razem stwierdzicie, że coś tam się samo stało, udało, zrobiło, pamiętajcie, że dziwnym trafem to właśnie Wam, a nie komuś innemu w tym momencie. Czy to aby na pewno jest zupełny przypadek? Czy nie powinniśmy raczej stwierdzić ja to zrobiłem, czy ja tego dokonałam? Oczywiście, że czynnik szczęścia pomógł, ale on nas nie poniósł na skrzydłach opatrzności, nie wykonał za nas zdjęć. To my uporem, próbami i przekonaniem w słuszność działań tego dokonaliśmy.

Sóweczka

Pygmy Owl

Glaucidium passerinum

fot. Łukasz Boch

15 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Sowie zwyczaje

Wzrok

Proste rzeczy