NASZE OPOWIEŚCI

Droga

Piękny słoneczny dzień. Temperatura około trzydzieści stopni, przede mną dwa kilometry drogi przez mokradła, bagna i pajęczynę starorzeczy. Zakładam skafander, jedyną pewną ochroną przed ostrą roślinnością i wszelkiej maści larwami, pijawkami i komarami. Szczelnie zamknięty w czarnym skafandrze wystawiony na letnie słońce, zaczynam wrzeć od środka. Każdy krok jest męczarnią, zasysające bagno dokłada ciężar, którego taszczę ponad dwadzieścia kilogramów. Zaczynają się bóle i zawroty głowy. Trzeba znać granice, czuję, że organizm się przegrzewa. Docieram na miejsce i natychmiast zrzucam skafander. Co sił pędzę do najbliższej kałuży, muszę się schłodzić. Moja ulga nie trwa jednak długo. Wystarczył moment odsłoniętej skóry i już pojawiają się pierwsze komary i ślepaki, chwilę później są ich setki. Nie ma już odwrotu, przygotowuję stanowisko, maskuję się i zaczynam czekanie. Przede mną kilka godzin w tym miejscu.

Żuraw zwyczajny

Crane

Grus grus

fot. Marcin Baranowski

37 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Doznania