NASZE OPOWIEŚCI

Kostuch

Pierwszy dzień wiosny kalendarzowej przyniósł nie tylko ostatnią dekadę marca, nadciągnął zimny front z siarczystym mrozem. My wracamy nad rozlewiska Bugu. Tam doskonale widać ścierające się pory roku. Fortece lodowych połaci tkwią tutaj nadal w swym uporze i nie chcąc się poddać, nie chcą odpuścić.

Jest późne popołudnie i zaczyna się zachód słońca, wiatr niemal ustał. Podziwiamy bezkres wody ciągnący się po horyzont. Stąd, z wysokiego klifu stanowiącego wyraźną granicę głównego koryta, widać doskonale co rzeka zagarnęła, gdzie kończył się właściwy Bug. Zachwycający obraz. Nieprzebrany bezkres wody, poznaczony refleksami słońca, których taniec lub nieruchome żarzące bliki świadczą z daleka gdzie nadal jest lód, a gdzie otwarta woda. Ogrom tego co widać może przytłoczyć. Pcha i ciągnie nas do tego, żeby pokazać jak najwięcej, najlepiej wszystko, ale ogrom detalu, faktur, szczegółów, linii jest tutaj wręcz zwodniczy. To jedno z tych miejsc, gdzie na każdym kroku dostrzegamy fantastyczne motywy, inspirujące i niesamowicie twórcze doświadczenie. Posępny kostuch uschniętej wierzby przykuwa nasz wzrok. Sterczy pazurem z lodowej połaci. Niskie słońce kładzie liniami refleksy, rozpalając pomarszczoną fakturę zmarzliny. Urzekający spektakl.

fot. Łukasz Boch

6 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Niezwykła noc