NASZE OPOWIEŚCI

Oparzelisko

"W głębi zimy zrozumiałem w końcu, że jest we mnie niezwyciężone lato."


- Albert Camus


Na przestrzeni kalendarzowych miesięcy, w różnych porach roku, są takie miejsca, które aż kipią życiem. Życiodajne enklawy, jakby powiedział Puchalski - ptasie republiki. Chociaż zimą ogół otaczającej nas przestrzeni w dużej mierze pustoszeje, to ta pora roku nie jest bynajmniej wyjątkiem. Zima też tworzy pewne uprzywilejowane względem innych miejsca.

Kilkanaście dni mrozów wystarczyło, duże przestrzenie rozlewisk zatrzymały swój mozolny pochód na północ. Sypiący śnieg zamienił wszystko w białą i bezkresną przestrzeń. Taki krajobraz jest miłą odmianą po kolorystycznych krzykach wiosny, lata i jesieni. Jednostajność bieli i szarości wycisza, wyzwala wewnętrzny spokój. Życie jakby zamarło. Jedynie wiatr nieco na przekór całości potrafi dać się we znaki, kąsa dłonie i policzki, o tej porze roku rzadko cichnie. Liczne lądowiska, zatoczki i żerowiska zniknęły. Tylko biel i przestrzeń.

Są jednak miejsca, które nie poddaje się tym rygorom. Oparzeliska. Miejsca gdzie woda tętni, choć jest na granicy zamarzania lub nawet poniżej. Zadziwiające rozwiązanie matki natury. Oto w białym bezkresie niczego, otwarta woda, a nad nią? Głośny gwar kaczek, lądujące eskadry traczy, odpoczywające łabędzi, kłótliwe łyski i one. Czaple siwe w swych posępnych, przygarbionych sylwetkach stroją brzegi oparzeliska. Tutaj nie ma ciszy, nie ma nicości. Tutaj życie tętni swoim niemal niezakłóconym bogactwem.

Czapla siwa

Gray heron

Ardea cinerea

fot. Łukasz Boch

11 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Łowy