top of page

NASZE OPOWIEŚCI

Mrok rzeki cz.2

Dzisiaj obiecana, dalsza część naszej wyprawy.


Zbliżamy się do pierwszej grupy. Widzę charakterystyczne odbicia w wodzie, ptaki nie wydają najmniejszego dźwięku. To moment, gdy cała okolica, całe rozlewiska, zabagnione tereny i koryta, spowite są absolutną ciszą. Na ostatnie dwie godziny nocy cichną gwarne rozmowy gęsi i żurawi. Pozornie okolica wydaje się martwa, ale ja wiem, że przed nami rozciągnięte jest stado, które oceniam na mniej więcej sto osobników. Nie zatrzymamy się jednak tutaj, ruszamy dalej. Mojego podopiecznego proszę o wejście do pływadła i pilnowanie jedynie, aby nie został w tyle. Sam zostaję na zewnątrz, skrywając twarz sylwetką łajby i bacznie obserwując wszystko dookoła. W ten sposób będę lepiej widział, niż przez wzierniki opatulone gęstą siatką maskującą.


Skryci w cieniu, przesuwamy się niezwykle powoli, niewielki odcinek może dwustu metrów zajmuje nam trzydzieści minut, ale udaje się. Śpiące żurawie nie wydały nawet najmniejszego dźwięku. Docieramy do spiętrzenia i świeżej bobrowej tamy, nurt tutaj wyraźnie przyśpiesza. Uprzedzam mojego towarzysza, że przez jakiś czas stracimy dno. Nie wolno mu spanikować. musimy bezszelestnie spłynąć kolejny odcinek możliwie blisko roślin. Woda najeżona jest tutaj naostrzonymi przez bobry kołkami. To ważne, aby w momencie natrafienia na opór przeszkody mieć rozluźnione ciało, przesunąć się po niej jak płynący liść. Łatwo jest przebić skafander, a woda ma nie więcej jak osiem stopni. Moglibyśmy nie dać rady kolejnych godzin z zamoczonymi ubraniami. Pięćdziesiąt metrów głębiny przemykamy płynąc z prądem kilka minut, dno się wyraźnie podnosi, a koryto rozszerza. Przed nami ostatnie dwieście metrów. Tutaj powinna być spora grupa. Wytężam oczy, wzrok mamiony przez różne kształty już sam nie jest pewien co widzi. Zbliżamy się powoli, woda jest niezwykle płytka i wartka, łatwo o hałas. Widzę słupki cieni, jeszcze nie jestem całkowicie pewien, ale po kilku dalszych metrach już tak. Teraz puszczam mojego towarzysza przodem. Wbijam go w niewielką zatoczkę, gdzie skryły go nadbrzeżne rośliny, sam zostaje nieco z tyłu. Pozostaje czekać do brzask. Za godzinę wzejdzie słońce.




Żuraw

Crane

Grus grus

fot. Łukasz Boch


12 wyświetleń

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Metody

Comments


bottom of page