NASZE OPOWIEŚCI

Zapomniana wioska

Dziękujemy wszystkim za tak aktywne zapisywanie się do subskrypcji, dziękujemy również za wzmożone udostępnienia zdjęcia, komentarze i w ogóle waszą obecność. Czuć, że jest siła w naszej społeczności, a Elizjum tętnie życiem i to nie tylko za sprawą naszych postów, ale w dużej mierze dzięki Wam. Liczne zdjęcia jakie przesyłacie w komentarzach, opowieści, czy niezwykłe, często wręcz zadziwiające metafory, przemyślenia lub mądrości. Jesteście niesamowici i nikt nie powie nam, że jest inaczej. Za to wszystko serdecznie dziękujemy. Oczywiście nadal Was gorąco zachęcamy do komentowania, klikania i udostępniania, a wszystkich tych, którzy jeszcze się nie zapisali na subskrypcje, kierujemy do nas na stronę, link znajdziecie w komentarzach. Tymczasem zerknijmy w niebo. To wrześniowe niebo nad Pomorzem i już niemal ostatnie momenty widoczności Centrum naszej galaktyki. Niewielkie miasteczko gdzie wylądowałem, lub raczej wioska utkana pośród pagórków i ta hipnotyzująca wieżyczka maleńkiego kościoła. Stałem w łanach zboża urzeczony pejzażem zachodzącego słońca i panoramą tego zapomnianego miejsca. Jeszcze długo przed właściwymi zdjęciami dobrałem miejsce i ostatnie momenty dnia spędziłem z ciężko spracowanym rolnikiem, który właśnie szykował kombajn do powrotu z pola. Rozmawialiśmy trochę o życiu w ogóle i życiu w tym miejscu, trochę o zdjęciach i o tym, że on, prosty w sumie człowiek sam uwielbia siedzieć przed chałupą i jak to stwierdził gapić się w skrzące niebo. Oj warunki do tego mieli tam znakomite. Niekończąca się przestrzeń lasów, łąk i dzikich ostępów na odległość ponad stu kilometrów, wszystko bez większych ludzkich osiedli. Istny mrok.


Sprzęt już był rozstawiony, Polaris migotał wyraźnie, a nad horyzontem lał się jeszcze burgund z krwistą czerwienią. Cichły głosy dzieci bawiących się gdzieś w pobliskim sadzie, cichły też silniki traktorów i innych maszyn. Nadchodziła noc. Pomimo sporej odległości do lasu zaczęły porykiwać pierwsze byki szykujące się do kolejnych pojedynków, z gęstych traw zawzięcie cykały pasikoniki. Zapach skoszonego zboża i jesiennej ziemi. Rosa, która zaczęła mienić się tysiącem ogników. Uwielbiam te momenty.


fot. Łukasz Boch

83 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Niezłomny